|
![]() Sztuki wizualne "Distances" Paryż, Galerie Le Plateau 10 czerwca - 29 sierpnia 2004 Wystawa skoncentrowana wokół malarstwa i instalacji jest efektem wyboru dokonanego po wizycie w Polsce przez kuratora Galerie Le Plateau Erica Corne. Na wystawie pokazane zostaną prace artystów polskich średniego i młodego pokolenia dla których wspólne jest dążenie do swoiście pojmowanej malarskiej syntezy oraz inspirowanie się życiem codziennym.
Prezentację rozpocznie wybór kilku dzieł Andrzeja Wróblewskiego. Pokazane zostaną również dzieła Jarosława Modzelewskiego, Leona Tarasewicza, Dominika Lejmana i najmłodszych: Marcina Maciejowskiego, Wilhelma Sasnala, Agaty Bogackiej, Elżbiety Jabłońskiej, Pauliny Ołowskiej i Jadwigi Sawickiej. Uzupełnieniem wystawy będzie instalacja Moniki Sosnowskiej, najbardziej cenionej artystki młodego pokolenia zeszłorocznej laureatki Baloise Art. Price. Wystawa jest jedną z prezentacji najnowszej sztuki polskiej podczas SEZONU. Tworzenie instalacji i dzieł specjalnie w związku z tą wystawą będzie świetną okazją do wypromowania polskich artystów na gruncie francuskim. Kontynuacją projektu będzie pokazanie wystawy sztuki francuskiej w Centrum Sztuki Współczesnej na Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Autorzy projektu: Eric Corne, kierownik Galerie Le Plateau w Paryżu Wojciech Krukowski, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski Isola (fr. wyspa) Geniusz to błąd systemu Paul Klee Wystawa Distances?, sprawiła, że Agata Bogacka, Elżbieta Jabłońska, Robert Kuśmirowski, Dominik Lejman, Marcin Maciejowski, Jarosław Modzelewski, Jadwiga Sawicka, Monika Sosnowska, Leon Tarasewicz i Andrzej Wróblewski znaleźli się w jednej grupie. Odmienność czasu, pokoleń, no i oczywiście środków wyznaczają twórczość tych artystów, nawet jeżeli jedna wynika z drugiej, jak niemożliwa wciąż retrospekcja rzeczywistości współczesnej Polski uwiązanej do swojej złożonej przeszłości. Retrospekcja kraju, który zaznał wszystkich gwałtów tego wieku szaleństw i pasji, z których nasza ludzka natura nie wyszła bez szwanku. Polska, podobnie jak wszystkie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, zamknięte długi czas w bloku komunistycznym, pozwoliły Zachodowi przemilczeć historię, która przecież nie przemija, i znaleźć arbitralny, fałszywy dystans do naszego wspólnego losu. Stałe wahania w naszym postrzeganiu tego kraju, tak odległego - a tak bliskiego, tak bliskiego - a tak odległego, echo historycznych więzi utrzymywanych przez długi czas przez oba nasze kraje, a które rozpłynęły się w czasach porzucenia Polski pod koniec lat trzydziestych na pastwę wiarołomców - najpierw nazistowskich, potem stalinowskich. Jest rzeczą oczywistą, że w tamtym momencie zaufanie i bliskość uległy ostatecznemu załamaniu. Lecz ten kraj - tak odległy - był zarazem bardzo bliski, ponieważ Francja, zwłaszcza na początku wieku, była krajem docelowym emigracji. We Francji żyje bardzo liczna polonia, która nieśmiało, z rezerwą, przekazuje swe pochodzenie. Czym właściwie jest pochodzenie? Nosimy imię jak krajobraz, którego nieraz nie potrafimy już przebiec. Udział w sezonie Nowa Polska jest dla Le Plateau sposobem, jakże kruchym, na wpisanie się w te oscylacje pamięci i terytoriów i na pogodzenie tego, co było, z tym, co jest, jak to słusznie powiedziała Hanna Arendt. Artyści w ten sam sposób uczestniczą we wszystkich fragmentach Historii; jeżeli utrzymują szczególne relacje z ich własnym terytorium, to tylko po to, aby tym lepiej go zdeterytorializować. Żadna rzeczywista tradycja nie zastyga, lecz przejawia oryginalność i tworzy obszary nieciągłości w ciągłości (i vice versa). W jej obliczu ogarnia nas zmieszanie, nierównowaga pamięci i zdziwienie uniemożliwiają znalezienie możliwego dystansu. Tam, gdzie nie istnieje pośredni próg, ani harmonijny rozwój, a jedynie bezład odcisków zakrzepłych w niewidzialnej obecności. Podjąwszy decyzję o współpracy z polskimi artystami, musiałem wyjść ich krajowi naprzeciw. Uczyniłem to wraz z moimi wahaniami i wątpliwościami, musiałem odnaleźć mój “polski los”: niepewny i bez przyszłości, zapożyczenie kilku fragmentów czasu rozproszonych w obecnej polskiej kulturze i twórczości. Moja pierwsza podróż przebiegła w ciągłości popełnionego w momencie wyjazdu błędu - nie zabrałem ze sobą paszportu w przekonaniu, że dowód osobisty wystarczy; to zaniechanie było wyrazem złudnej bliskości. Nie zamierzam tutaj spisywać pamiętnika z podróży, wydaje mi się jednak, że każda wystawa jest zawsze pewnym procesem, działaniem, i że zadaniem komisarza wystawy jest odkrycie progu zrozumienia i ujawnienie przejść, często iluzorycznych i aluzyjnych... Wystawa Distances? nie jest w swoim zamierzeniu panoramą polskiej sztuki współczesnej - ma ona podążać za pewną myślą, pewnym uczuciem. Dlatego artystyczne powinowactwo z Wojciechem Krukowskim, Dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, było bardzo ważne , a jego kontynuacją były liczne spotkania w innych miastach. Zawsze wydaje mi się, że nie powinienem być drapieżcą obrazów czy dzieł, lecz umożliwić, w danym momencie, pewne zrozumienie, punkt widzenia, ślad. Odkryłem bujną twórczość artystyczną, bogatą swą różnorodnością, mój umysł bez przerwy pracował nad możliwościami tej przyszłej wystawy. Odczuwałem potrzebę przedłużenia tych spotkań odwiedzając muzea, potrzebę odnalezienia przyszłości w dziełach przeszłości. Tu również stwierdzałem brak z naszej strony znajomości polskiej twórczości, na przykład tej z końca dziewiętnastego wieku, wyjąwszy Władysława Ślewińskiego, który dołączył do szkoły Pont-Avent - cóż na przykład wiemy o malarstwie Olgi Boznańskiej, Józefa Mehoffera, Ferdynanda Ruszczyca, Juliana Fałata, Witolda Wojtkiewicza, no i oczywiście Stanisława Ignacego Witkiewicza, Stanisława Witkiewicza i wielu innych? Odnośnie dwudziestego wieku, pogłębiałem moją znajomość literatury i teatru Bruno Schulza, Witkiewicza i Tadeusza Kantora (artysty będącego klasą dla samego siebie, który “w swoich sztukach reżyserował obrazy” i którego obecność na festiwalu jesienią 1984 roku tak silnie zapisała mi się w pamięci). Mógłbym kontynuować ten opis, przytaczając awangardę polskiej sztuki, lepiej być może widoczną we Francji, prowadzącą z artystami francuskimi dialog pokolenia powojennego, jak np. Henryk Stażewski i Daniel Buren. Między Wschodem i Zachodem wznoszono mury, jednak artyści podróżowali, dla nich mury nie stanowią przeszkody. Powinienem również wspomnieć Andrzeja Wróblewskiego (192701957), którego odkryłem w galerii Marty Tarabuły w Krakowie. W jego twórczości mogłem odczytać artystyczną korespondencję, którą przez całe swoje krótkie życie prowadził z Cézannem, Picassem, Helionem czy Malewiczem. Malarstwo zaangażowane, odporne na socrealizm, jak np. jego seria Rozstrzeliwanie (Fusillades); obecność dwóch z tych płócien w wystawie Distances? była bardzo ważna. Poprzez te podróże, poczyniłem porównania do Irlandii. Polska jest jak szczególna wyspa położona pomiędzy Rosją i Niemcami i pozostającymi pod ich wpływem pozostałymi ościennymi państwami. Polska jest wyspą dwukrotnie wymazaną z mapy świata, która potrafiła zachować swą kulturę i język. Polska jest wyspą o nigdy nie ustalonych granicach, pozostającą w ciągłym ruchu oporu, woli i kruchości. Niebezpieczeństwa i zniszczenia wzbudziły twórczą energię widoczną w sztuce i pozostałych dziedzinach życia - nauce, polityce, filozofii... Dzięki Wojciechowi Krukowskiemu, wystawa uformowała się wokół tych wzajemnych kontaktów. Wydało nam się ważne, ażeby wystawa Distances? odnosiła się do tych momentów historii, kiedy tradycja włącza i przetwarza prądy społeczeństwa konsumpcyjnego na przestrzeni ostatnich piętnastu lat, kiedy ta komercyjna kultura masowa następuje po kulturze komunistycznej, z równą mocą. Wyjąwszy bardziej historyczną twórczość Andrzeja Wróblewskiego, spotykają się tutaj pokolenia artystów urodzonych w latach pięćdziesiątych i siedemdziesiątych. Ostatnie przemiany polityczne w Polsce zachodziły tak szybko, że te skrzyżowane pokolenia artystów umożliwiają wrażliwe i zróżnicowane podejście do obecnej twórczości. Rozproszona gęstość malarstwa Agaty Bogackiej przedstawia intymne obrazy samej malarki lub jej bliskich, angażuje się czasem w sceny pochodzące z malarstwa klasycznego (np. Śniadanie na trawie Maneta) i opisuje w stonowanych barwach wszelkie familiarności i dystanse ludzkiego ciała i jego postrzegania. Za zamkniętymi drzwiami jej obrazów trwa śledztwo nad niemożliwą biografią, gdzie rzeczywistość traci na rzeczywistości na miarę malowanych i śnionych obrazów. Elżbieta Jabłońska, Supermatka, a nie super-woman, w dziełach i instalacjach wywodzących się z jej życia angażuje się i odwraca przedstawienie kobiety wywodzące się z kina, reklamy i ogólnie z tradycji, która podporządkowuje kobiety predestynowanej roli czy obrazowi. Poddane czynnościom zwanym codziennymi: gotowanie, sprzątanie czy wychowywanie dzieci, z poczuciem obowiązku wpisywania się w model kobiecego wdzięku, kobiety stale lawirują na marginesie przyjemności i poczucia winy (zbyt mało lub zbyt dużo kalorii). Te niejasne relacje pomiędzy obrazem, fikcją i życiem intymnym są głównym elementem jej twórczości. Prawda fałszu w twórczości Roberta Kuśmirowskiego: artysta pracuje jak fałszerz na dokumentach przeszłości: kartkach na żywność, etykietach butelek z lat trzydziestych... Tworzy również malarskie instalacje, w tym pociąg odtworzony w skali 1:1, czy rekonstrukcja hali dworcowej z lat siedemdziesiątych. Artysta wpuszcza się również na prawdziwe rajdy rowerowe z fałszywymi dokumentami podróży, jak gdyby świat się od początku wieku nie zmienił. Zastanawia się nad naszym dystansem do obrazów i ich wspomnienia zachowanego w pamięci. Wobec milczenia przedmiotów, obrazy pojawiają się w postaci rozproszonych fragmentów: zafałszowane cienie we współczesnym świecie. Zniekształca jakąkolwiek historyczną perspektywę, tworzy miejsce poza czasem i przestrzenią i podważa stabilność rzeczywistości. Pragnienie pokazania ciała w pracach wideo Dominika Lejmana, definiuje przestrzenie pośrednie pomiędzy obrazami - ruchem. Artysta łączy często malarstwo z filmem wideo; projekcja przy świetle dziennym nadaje im charakter zanikającego fantomu. Jego twórczość może również przybierać formę hybrydy, tak jak to miało miejsce w Luxury Of Survival (It hurts, i can’t feel anything), gdzie ta sama tancerka spływa na różne ściany sali wystawowej, przecząc prawom grawitacji. Artysta stanowczo stawia pytanie o pochodzenie obrazu i jego percepcji. Solidność malarstwa i rysunków Marcina Maciejowskiego, który eksploruje ramy realizmu ze swymi imponującymi figurami, mieszając w zasadzie równoważności ikonografię polityczną, religijną, kinematograficzną lub reklamową. Artysta z pełną powagi ironią odpycha w ten sposób wszelki realizm i demonstrację i mierzy rozziew, lecz również dystans, pomiędzy wskaźnikami niemej percepcji malarstwa i ich redukcją do rozmiarów ostatecznego przekazu. Wrażliwość niedopowiedzeń w obrazach Jarosława Modzelewskiego; artysta z rezerwą i uporem kontynuuje historię malarstwa w nie-imitacji i nie-ograniczaniu jakiejkolwiek tradycji malarskiej - czy to polskiej, czy to tradycji Malewicza, czy to włoskich prymitywistów. Jego pełna napięcia twórczość ożywia trwałość malarstwa i jego składowych (światło i płaszczyzny dotykowe). Jego dzieła - te, które przedstawiają martwą naturę, jak i sceny religijne czy place budów - z ich syntetyczną konstrukcją odnoszą się do wyizlowanego poprzez malarstwo przedmiotu. Tam, gdzie widzenie i obserwacja wszelkich rzeczy sięgają ludzkiego doświadczania i wrażliwości na pozory. Twórczość Jadwigi Sawickiej opiera się na nieporządku języka i przedmiotów, na utracie ich źródeł. Jej obrazy lub afisze, eksponowane seriami, z pozorami szkoły abstrakcyjnego polskiego wzornictwa graficznego, zakreślają zmienne terytorium naszej ślepoty na otaczające nas elementy, które przecież definiują nas jako istoty cywilizowane, myślące i rozumujące. Jej twórczość, wizualne skandowanie słów i znaków, jawi się jako ironiczna, absurdalna taksonomia niesamowitej klasyfikacji rzeczy ujmowanych w pomieszaniu wartości i języka. Ciąg pasaży i progów z powtarzalnymi, wydzielonymi i labiryntowymi przestrzeniami, lub malarstwo naścienne lub na witrynach, w których Monika Sosnowska utrwala przestrzenie-pomiędzy: drugą stronę dekoracji. Czekają na odkrycie przez oglądających-zwiedzających, takich, jak Alicja (w krainie biurokratycznych czarów) poinformowana o nowej powierzchowności, która realizuje się i derealizuje w nowych perspektywach i w dziwnych relacjach ze światem. Jak Alicja w krainie biurokratycznych czarów, Monika Sosnowska zaprasza oglądających-zwiedzających do przechadzki po powtarzających się, ograniczonych, labiryntowych pomieszczeń, lub do oglądania fałszywie modernistycznych obrazów. Artystka utrwala między-przestrzeń i ukazuje drugą stronę dekoracji. Artystka uruchamia zarówno warunki spojrzenia, jak i prospektywicznej i perspektywicznej przestrzeni i stara się nadać dekoracjom doniosłość podmiotu. Barwne pole i materialność malarstwa Leona Tarasewicza, które opanowują ściany i posadzki sal ekspozycyjnych lub przestrzeni publicznych. Jego twórczość jest twórczością doświadczania - należy ją przebiegać zarówno wzrokiem, jak i ciałem. Podaje nas ona wpływowi gigantycznego all-over, który zmusza nas do całkowitego zanurzenia. Artysta radykalnie, tym samym ruchem podejmuje tradycyjne białoruskie malarstwo dekoracyjne i abstrakcyjny ekspresjonizm amerykański, tworząc aktywne wywłaszczenie z wszelkich odniesień chronologicznych bądź geograficznych. Jego instalacje określają obszary malarstwa, które rzucają wyzwanie wszelkim granicom, wszelkim ograniczeniom, tam, gdzie życie i sztuka łączą się w jednym projekcie. Eric Corne tłumaczenie Andrzej Tołłoczko tekst opublikowany w katalogu wystawy "Distances" |